Dziewica konsekrowana w Gazecie Wyborczej

Posted in chrześcijaństwo, media, religia, społeczeństwo ze znacznikami, , , on kwiecień 14, 2008 by piatymuszkieter

Czytając artykuł o najmłodszej w archidiecezji lubelskiej dziewicy konsekrowanej w zeszłotygodniowym Dużym Formacie zastanawiałem się co mogło skłonić młodą kobietę do takiej decyzji i do tej pory nie znajduję racjonalnej odpowiedzi. Religijnej też nie.

Anna Goliszek jest na pewną bardzo wrażliwą osobą. Nie sądzę też by nie była w stanie znaleźć faceta. Dlatego nie pojmuję jej motywacji. Czy Chrystus pragnie jej dziewictwa? Tym bardziej traktowanego jako przejaw wierności małżeńskiej. Ceremonia deklaracji dziewictwa do końca życia przypominała ślub - z prezentami, białą suknią, obrączką - tylko jedną, bo pana młodego brak. Uważam, że to farsa i jakaś parodia ślubu.

Szanuję decyzje kobiet, również trzydziestolatek, o zachowaniu dziewictwa gdy chcą zaczekać z rozpoczęciem współżycia do ślubu, albo gdy nie znalazły jeszcze odpowiedniego mężczyzny. Ale ich dziewictwo ma sens. W przypadku dziewic konsekrowanych sens znika - przecież ten “związek” nie zostanie nigdy skonsumowany. A z wywiadu można wywnioskować, że sama zainteresowana postrzega Jezusa coraz bardziej jako mężczyznę, również w kategoriach erotycznych. Trudno to uznać za zdrowe zjawisko w chrześcijaństwie. Poza tym właściwie sama przyznaje, że nie do końca wie, co robi, bo Kościół katolicki “sprawą dziewic się praktycznie nie zajmuje”.

Powiem otwarcie - mnie jest Anny Goliszek żal. Żal dlatego, że nie jest “dziewicą żyjącą w świecie”. Jest osobą uciekającą od świata do własnej, wypaczonej formy religijności.

Gaijin w Szmaragdowym Cesarstwie

Posted in Legenda Pięciu Kręgów, RPG, recenzje ze znacznikami, , on kwiecień 13, 2008 by piatymuszkieter

Wraz z zakwitnięciem wiśni moja eRPeGowa biblioteczka wzbogaciła się o podręcznik do Legendy Pięciu Kręgów. ISBN 83-912500-0-8 oznacza mniej więcej tyle, że jest to pierwsza edycja, wydana w twardej oprawie przez nieistniejące już wydawnictwo Tori.

Gra stworzona przez Johna Wicka pozwala nam wcielić się w rolę samurajów zamieszkujących Szmaragdowe Cesarstwo Rokuganu. Oczywiście pomimo wielu elementów zaczerpniętych z feudalnej Japonii nie należy oczekiwać symulatora życia Japończyka. I bardzo dobrze, przynajmniej dla mnie, ponieważ nie jestem pasjonatem Kraju Kwitnącej Wiśni. Zresztą Rokugan należało “zwesternizować”, żeby stał się bardziej strawny dla przeciętne odbiorcy z Europy czy USA. Założyłem sobie, że do prowadzenia i gry wystarczą informacje zawarte w podstawce, uzupełnione ewentualnie kilkoma tekstami ze stron internetowych poświęconych Legendzie.

Świat

Opisany jest w pierwszej części podręcznika - Księdze Ziemi, w której znajduje się bogata mitologia przenikająca się wręcz z historią, opis relacji społecznych ustalonych przez Niebiański Porządek, ze szczególnym uwzględnieniem kasty samurajskiej, której przedstawicieli - bushi lub shugenja - przyjdzie nam odgrywać. Pomimo swego okrucieństwa i nienaruszalnej hierarchii społecznej wzorowanej na feudalnej Japonii Rokugan jest światem bardzo barwnym i pięknym. Sztywne reguły etykiety wymuszają dbałość o szczegóły i m.in. właśnie to urzekło mnie w Legendzie Pięciu Kręgów. Tradycyjne ceremonie, symbolika przyrody i miejsc pozwalają prowadzić powolną, szczegółową narrację i chłonąć orientalną atmosferę. Pomimo tego, że z definicji gramy wojownikami, bardzo ważnym aspektem gry jest delikatna polityczna równowaga siedmiu wielkich klanów, której naruszenie w każdej chwili może skończyć się katastrofą. W Rokuganie wszystko jest wojną. Jest to również miejsce bardzo magiczne, w którym wierzenia i mity mogą przybrać materialną formę. Oczywiście elementy fantastyczne również podane są we wschodnim sosie.

Zasady

Z mechaniką tej gry, a dokładnie jej pewną odmianą zetkną się również gracze w 7th Sea. Proces tworzenia postaci to odpowiedź na dwadzieścia pytań pomagających nakreślić fabularny portret naszego bohatera. Mechaniczne rozpisywanie postaci, a zwłaszcza sprawnie działąjący system wad i zalet również dostarcza wielu ciekawych pomysłów i inspiracji wzbogacających samuraja. Autorzy dostarczyli nam zestaw eleastycznych zasad, w tym wielu opcjonalnych, nacisk kładąc na swobodę tworzenia historii bardziej niż na realizm. I to jest moim zdaniem strzał w dzieiątke, a równocześnie odejście od symulacjonistycznego modelu gry pokutującego w Polsce od wielu lat.

Słowo na koniec

Legenda Pięciu Kręgów ma swój niezaprzeczalny urok, zbudowany przede wszystkim na egzotyce, etykiecie i spojrzeniu na wiele spraw z punktu widzenia człowieka żyjącego w kulturze dalekiego Wschodu. Przede wszystkim chodzi o zupełnie inne pojęcie honoru i lojalności. System stawia na heroizm, z uwzględnieniem oczywiście heroicznej śmierci. Oczywiście nie jest to gra o Japończykach. Jest to gra o samurajach - nie takich, jakimi byli, ale takich jakimi chcielibyśmy ich widzieć.

Juno

Posted in filmy, recenzje ze znacznikami, , , on kwiecień 11, 2008 by piatymuszkieter

Kiedy filmowcy zabierają się za temat nastolatek w ciąży domyślną formą jego przedstawienia staje się łzawy melodramat o braku perspektyw, depresji i opuszczeniu. Twórcy Juno postąpili inaczej, za co należy im się chwała (i nagroda Akademii). Odkąd zobaczyłem trailer, wiedziałem, że chcę obejrzeć ten film. Udało się to w środę wieczorem w prawie pustej sali jednego z wrocławskich multipleksów.

Kim jest Juno?

Juno jest szesnastolatką mieszkającą na przedmieściach jednego z amerykańskich miast. Gra na gitarze, ma niewyparzoną buzię i problem. Jest w ciąży. Ojcem dziecka jest jej rówieśnik, najlepszy kumpel, wychudzony Paulie Bleeker. Ponieważ dziewczyna nie czuje się gotowa do macierzyństwa postanawia urodzić dziecko i oddać je do adopcji młodemu małżeństwu, którego ogłoszenie znajduje w lokalnej gazecie.

Nic szczególnego? Bynajmniej! Redukować Juno do powyższego akapitu to jak nazwać Rolls-Royce’a po prostu “samochodem”. Ta dziewczyna przechodzi przez każdą scenę jak huragan, o czym pisał na swoim blogu Bekon. Jest pełna energii, ma specyficzne poczucie humoru i nie sili się na oryginalność - ona jest oryginalna. Żeby się o tym przekonać wystarczy obejrzeć pierwsze 3 minuty, a dalej jest coraz lepiej.

Czy warto to zobaczyć?

Moim zdaniem tak. Po pierwsze dlatego, że jest to film wymykający się stereotypom. Nie jest melodramatem o bezsensie życia ciężarnej szesnastolatki, nie jest też komedią, a przynajmniej nie taką, której oglądaniu towarzyszy głośny śmiech. Za to uśmiech z twarzy mojej i mojej narzeczonej nie znikał prawie przez całą projekcję. Temat nie został jednak zbanalizowany i to zdecydowana zaleta tego filmu. Wiele rzeczy nie jest jednoznacznych, choć możnaby tego oczekiwać. Na plus można odnotować również obsadę, właściwie brak tam słabych ról - również drugoplanowych, a Ellen Page spisała się naprawdę świetnie. Do tego niesamowity język jakim posługują się bohaterowie - czegoś takiego jeszcze nie słyszałem! Wszystko uzupełnia znakomicie dobrana muzyka - jak na soundtrack wyjątkowo pozytywna i pełna energii. Bo taki właśnie jest ten film i taka jest jego bohaterka. Gorąco polecam!

Początek

Posted in Bez kategorii on kwiecień 11, 2008 by piatymuszkieter

Zaczyna się, jak to zwykle bywa, bez fajerwerków, fleszy i bez wielkiej pompy, za to z zapałem (oby nie słomianym) do pisania. Pisania o tym, co uznam w danej chwili za stosowne i ciekawe, z uwzględnieniem stałych działów obejmujących: szeroko pojętą (pop)kulturę, wliczając w to recenzje filmów, książek, gier komputerowych (zwłaszcza starych, zapomnianych przez producentów, ale na szczęscie nie przez fanów), RPG, fotografię, politykę (możliwie bez smęcenia) i subiektywne ze swej natury komentarze do bieżących wydarzeń w świecie za oknem i tym widoczym na monitorze.

Do następnego wpisu