Juno

Kiedy filmowcy zabierają się za temat nastolatek w ciąży domyślną formą jego przedstawienia staje się łzawy melodramat o braku perspektyw, depresji i opuszczeniu. Twórcy Juno postąpili inaczej, za co należy im się chwała (i nagroda Akademii). Odkąd zobaczyłem trailer, wiedziałem, że chcę obejrzeć ten film. Udało się to w środę wieczorem w prawie pustej sali jednego z wrocławskich multipleksów.

Kim jest Juno?

Juno jest szesnastolatką mieszkającą na przedmieściach jednego z amerykańskich miast. Gra na gitarze, ma niewyparzoną buzię i problem. Jest w ciąży. Ojcem dziecka jest jej rówieśnik, najlepszy kumpel, wychudzony Paulie Bleeker. Ponieważ dziewczyna nie czuje się gotowa do macierzyństwa postanawia urodzić dziecko i oddać je do adopcji młodemu małżeństwu, którego ogłoszenie znajduje w lokalnej gazecie.

Nic szczególnego? Bynajmniej! Redukować Juno do powyższego akapitu to jak nazwać Rolls-Royce’a po prostu “samochodem”. Ta dziewczyna przechodzi przez każdą scenę jak huragan, o czym pisał na swoim blogu Bekon. Jest pełna energii, ma specyficzne poczucie humoru i nie sili się na oryginalność – ona jest oryginalna. Żeby się o tym przekonać wystarczy obejrzeć pierwsze 3 minuty, a dalej jest coraz lepiej.

Czy warto to zobaczyć?

Moim zdaniem tak. Po pierwsze dlatego, że jest to film wymykający się stereotypom. Nie jest melodramatem o bezsensie życia ciężarnej szesnastolatki, nie jest też komedią, a przynajmniej nie taką, której oglądaniu towarzyszy głośny śmiech. Za to uśmiech z twarzy mojej i mojej narzeczonej nie znikał prawie przez całą projekcję. Temat nie został jednak zbanalizowany i to zdecydowana zaleta tego filmu. Wiele rzeczy nie jest jednoznacznych, choć możnaby tego oczekiwać. Na plus można odnotować również obsadę, właściwie brak tam słabych ról – również drugoplanowych, a Ellen Page spisała się naprawdę świetnie. Do tego niesamowity język jakim posługują się bohaterowie – czegoś takiego jeszcze nie słyszałem! Wszystko uzupełnia znakomicie dobrana muzyka – jak na soundtrack wyjątkowo pozytywna i pełna energii. Bo taki właśnie jest ten film i taka jest jego bohaterka. Gorąco polecam!

Odpowiedzi: 2 do “Juno”

  1. Chyba wszyscy tak reagują na ten film. Trudno określić go mianem słabego.

    Dzięki za linka ;)

    Pozdrawiam i polecam!

  2. piatymuszkieter Powiedział/a:

    Nie wszyscy ;) Powodzenia w blogowaniu.

Dodaj komentarz